Nie potrzebuję skal klasyfikacji zachowania

Standaryzowanych testów czy przydługawych wywiadów klinicznych, aby dostrzec, co jest grane. Obserwuję tylko dziecko, krzesło oraz rodziców przez dziesięć do piętnastu minut i z reguły otrzymuję wszystkie informacje, których potrzebuję, aby zrozumieć, o co chodzi. Rodzice Romka zareagowali na jego obracanie się na krześle w sposób, w jaki reaguje większość rodziców stosujących podejście przyzwalające. Zignorowali to. Udali, że nic takiego nie miało miejsca i skupili się na opowiadaniu mi o wszystkich destrukcyjnych rzeczach, jakie chłopiec wyprawiał w szkole. Romek ciągle obracał się na krześle. Minęło pięć minut. Nie wysłano ani jednego sygnału.
Po dziesięciu minutach naszej sesji zauważyłem, że ojciec chłopca jest coraz bardziej poirytowany. Podjął pierwszą próbę wysłania sygnału. Wypowiedział łagodnie imię syna i obdarzył go spojrzeniem pełnym dezaprobaty. Romek zrobił to, co robi większość dzieci w takich sytuacjach. Dostosował się do gestu ojca, na chwilę się zatrzymał, po czym zaczął się kręcić od nowa, jak tylko ojciec przestał na niego patrzeć. Romek i jego rodzice odgrywali na nowo pewien scenariusz, ten sam, który przechodzili dziesiątki razy każdego tygodnia, gdy tylko chłopiec zachowywał się niewłaściwie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *